Jak co roku, spod Muzeum Etnograficznego w Tarnowie ruszyły „cygańskie tabory”, a wszystko ku upamiętnieniu Romskiego holocaustu. Był to już XI Międzynarodowy Tabor Pamięci Romów. Idea ta została podjęta w roku 1996, przez Adama Bartosza, dyrektora Muzeum Etnograficznego w Tarnowie oraz Adama Andrasza , Prezesa Stowarzyszenia Romów w Polsce.
Wędrówka taborów zaczęła się w dniu 22.lipca i trwała aż do 25 lipca. Stała trasa taborów zmierza corocznie do miejsc , które mają symbol historyczny upamiętniający Romski holocaust. Tabory wyruszyły spod tarnowskiego muzeum i ruszyły do Żabna , gdzie był pierwszy przystanek. Przy mogile pomordowanych Romów została odprawiona modlitwa. Stamtąd wozy oraz wszyscy biorący udział w XI Międzynarodowym Taborze Pamięci Romów pojechali do Borzęcina Dolnego, by na stadionie „Sokół” rozbić obozowisko. Pomimo, że czarne chmury groźnie spoglądały z góry , pogoda nie zawiodła uczestników. Noc była ciepła, na całym obozowisku płonęły ogniska, rozbrzmiewała cygańska muzyka gdzie w jej takt tańczyły w kolorowych , bajecznych strojach romskie tancerki. Podczas zabawy można było pokosztować cygańskiego bigosu i wiele innych potraw. 23 lipca, po śniadaniu udaliśmy się do Szczurowej na miejsce kaźni, gdzie znajduje się wspólna mogiła pomordowanych Romów przez niemieckich nazistów. Oprócz wspólnej modlitwy, Romowie - jak na romską tradycje przystało wypijają kieliszek wódki a drugi wylewają na mogiłę zmarłego oraz zostawiają zapalonego papierosa. Wieczorem na stadionie borzęcińskim została otwarta wystawa „Cyganie jadą” mówiąca o historii i kulturze cygańskiej. I jak dnia poprzedniego rozbrzmiewała cygańska muzyka, przy której można było bawić się do samego rana. W sobotę /24 lipca/ tabor ruszył do Bielczy i przy zapalonych zniczach odmówiono wspólną modlitwę za 28 rozstrzelanych Romów. Atmosfera która tej chwili uczestniczyła, to chwila refleksji i zadumy i pytanie zadawane w ciszy przez Romów…DLACZEGO????. Ale Romowie wiedzą, że nigdy odpowiedzi na to pytanie nie dostaną. Po powrocie do obozowiska , została odprawiona msza św. przy skonstruowanym ołtarzu na wozie konnym, gdzie zrobiło to ogromne wrażenie na uczestnikach. W tym przedostatnim dniu przygrywała kapela Alojza Pompy Romani Lavuta ze Słowacji. Zabawa dla „wytrzymałych” trwała aż do białego rana. I tak dobiegły uroczystości upamiętniające „XI Międzynarody Tabor Pamięci Romów” ku końcowi. Rano obozowisko zaczęło powoli pustoszeć, konie czekały do drogi, by wrócić do Tarnowa , a wozy cygańskie , które znają i pamiętają „prawdziwe” życie cygańskie i „prawdziwych” cyganów , znów staną na placu tarnowskiego muzeum i „zamilkną „ aż do następnego roku. Jako uczestniczka taboru, zachęcam by choć raz wziąć udział w takiej „uroczystości”, bo oprócz klimatu historycznego upamiętniającego holocaust, dzięki barwności romskich strojów możemy na chwilę przenieś się do czasów, kiedy to na naszych ulicach gościły tabory cygańskie, a wydarzenia te należały do codzienności. Dla młodych Romów była to również okazja pokazania życia taborowego – mówili starsi wiekiem Romowie a dla nas pasjonującym wspomnieniem i spojrzeniem na tabory od „wewnątrz”.Obchodom towarzyszyła ogromna życzliwość wszystkich biorących w nich udział, a co najważniejsze – żaden z uczestników nie zauważał „inności” drugiego człowieka. A o to przecież chodziło…..











