Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Reklama

Partnerzy:
Reklama

Marek Różycki jr

Mgnienie...

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 5
SłabyŚwietny 


- a może coś jeszcze dopisze życie, najpewniej jakiś banał -


I.

Tłok w przestrzeni powietrznej. Śnieżyca sparaliżowała lotnisko La Guardia,

bierzemy więc kurs na Florydę, skąd blisko do karaibskich zamachów stanu,

a także do zamachów samobójczych, tak częstych również na naszej półkuli.

Ile osób  – zapytasz – właśnie teraz przecina sobie żyły,

skacze do Tamizy

lub trzęsącymi się dłońmi

otwiera szafkę  domowej apteczki i, myląc rachunki, liczy nerwowo proszki nasenne?

Ale nie myślmy o podróży, spójrzmy w gazetę:

kronika zabójstw wyszła już na pierwsze kolumny,

zatarły się  granice między zbrodnią a nieszczęśliwym wypadkiem;

umarłym zresztą  wszystko jedno z czyich rąk zginęli

i nie jest ważne, czy płaczą po nich dzieci,

czy też  mężowie stanu

(a musisz jeszcze pomyśleć co umiera w nas

w tobie i we mnie

kiedy siedzimy naprzeciw

lub kochamy się

lub tylko mówimy o czymś bez większego znaczenia

a także kiedy na przekór faktom i jawnej oczywistości nie wierzymy

 

w istnienie własnych ciał). 

TEKST PIOSENKI – „KRECHA”...

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 30
SłabyŚwietny 
Gdy  czknęło  wojną , pobiegłem  z  dechą

by  jakiś  łeb  roztrzaskać  w  pył  -

wcześniej - flaszkę  otworzył  koszerną

stary, siwy , pijany  Żyd.

Było jak  zwykle - była  zabawa

tańczyła  Elka  i   kilka   dam

na  ścianie  ktoś  namalował  krechę

i  pięknie było: my  tu  - wy  tam.

 

Nagle   rozróba  -   kapuś  był  cwany

i  zebrał  „z  byka”  prosto  w  nos

wtedy  Żyd  stary /  już  bardzo pijany /

powiedział do  nas  coś na  głos.

O  tańcu  wspomniał   i  okręcie

o  tym  jak  pięknie  wygląda   szkło

gdy  ze  stalowym  wrakiem  pospołu

wbija  się czasem   w  piaszczyste  dno.

Potem  generał  powtarzał  orędzie

i  świętej  pannie  zadawał   gwałt

chodziły  trójki  po  kolędzie

puste  ulice ,  niewiele  aut.

Zamilkło  radio  i   telewizja

gdy  bladym   świtem   ssałem  kran

a   Elka  -   naga  jak  ojczyzna

szminki  szukała  po  coś   tam. 

Została  wódka  i  kieliszki

za   Elką   cicho  skrzypnęły  drzwi

taki   poranek...  nabazgrany

gdy   jawą  to,  co  ci  się śni. 

A  gdy   po  latach -  znowu  zabawa

jacyś  faceci   i  kilka  dam,

patrzę  -  na  ścianie  ta  sama  krecha

i  znów   jest   pięknie : my  tu -  wy  tam.

                               Marek Różycki jr

DO…

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 29
SłabyŚwietny 

Kiedy nikogo nie będzie i pomyślisz,  
że nikomu nie zależy.  
Kiedy cały świat opowie się przeciwko Tobie  
i poczujesz się osamotniona. 
Ja będę obok  
Kiedy ten na kim najbardziej Ci zależy,  
nie będzie dbał o Ciebie.  
Kiedy ten, komu dasz swoje serce, rzuci Ci je w twarz. 
Ja będę obok  
Kiedy osoba, której zaufałaś zdradzi Cię.  
Kiedy ten, z którym dzielisz wszystkie myśli i tajemnice,  
nie będzie pamiętał nawet o Twoich urodzinach. 
Ja będę obok  
Kiedy wszystko, czego będziesz potrzebowała, 
to ktoś, kto Cię wysłucha.  
Kiedy wszystko, czego będziesz potrzebowała,  
to ktoś, kto otrze Twoje łzy. 
Ja będę obok  
Kiedy Twoje serce będzie tak bolało, 
że nie będziesz mogła nawet oddychać. 
Kiedy będziesz chciała już tylko położyć się i umrzeć. 
Ja będę obok 
Kiedy zaczniesz płakać słysząc smutną piosenkę. 
Kiedy łzy nie będą chciały przestać płynąć. 
Ja będę obok  
Więc widzisz, będę obok aż do końca.  
To jest obietnica, którą mogę Ci dać. 
Jeśli kiedykolwiek będziesz mnie potrzebowała, 
po prostu daj mi znak i znajdę się obok.

                                Marek Różycki jr

Kompromis

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 28
SłabyŚwietny 



Zejdź                         

Na kompromis

Miejsce pomiędzy                      

Diabłem a Panem Bogiem

Idź

po udeptanym szlaku

imienia pokornych

ugnij kark

pod plecakiem pełnym

ogarków i świec

No powiedz

stawiałem je nie raz

w oknach na przestrzał

wypróżniałem kieszenie z resztek ambicji

uprawiałem

handel wymienny

zamiarów na półśrodki

sił na zaniechania

potem odchodziłem pospiesznie

nie oglądając się

w siebie

gdzie złoty środek

podchodził zgagą

do sumienia

  Marek Różycki jr


Strona 1 z 3

Jesteś tutaj: Wiersze Marek Różycki jr