Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Jolanta Maria Dzienis

***Ananke***

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Wykąpałam się w twoich oczach

Obmyłam w spojrzeniu gorącym

I oto znowu jestem spełniona

Przeczysta jak... płomień  palący

          Zerkam zza powiek przymkniętych

          Dłoni drżącej sprawdzam muśnięciem

          I już wiem, wiem,  że jesteś prawdziwy

          Nie  zaś złudnym drgnieniem pamięci

Śpisz spokojnie po długich przeprawach

Twój oddech lekki muska mi ciało

I choć snów słodkich z tobą nie dzielę

Jestem syta tym, co z nami się stało!

          Uśmiecham się w brzasku poranka

          Szczęśliwa ot tak... nieprzytomnie

          I ja w sen się bezpiecznie osuwam

          Gdy Ananke przywiodła cię  do mnie...

_________

* Ananke (gr. Ἀνάγκη – "Konieczność") to w  w mitologi greckiej, personifikacja przeznaczenia i konieczności

                                                                                 Jolanta Maria Dzienis

ANANKE Gosia Kocielniak

Dim lights Embed Embed this video on your site

***Gorycz***

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 

Nim gwiazdy na rzęsach zadrżą brylantowo,

Odwrócę się gwałtownie i zniknę z twych oczu.

Nie mam dla nikogo łez swoich na sprzedaż,

Odejdę i zginę, jak sny, których nie znasz.

               Samotność nie daje nadziei mi złudnej,

               Pozwala być silną, wtedy gdy potrzeba.

               Słowa przyjaciela zabiją  mnie snadniej,

               Niż ból i cierpienie, co duszy dolega.

Ufać już nie mogę, choć pragnę gorąco,

Zbyt dużo zawodu każdy dzień  przynosi.

Boję się oddać  swą przyszłość w twe ręce,

Choćbyś tak pięknie jak umiesz, poprosił.

             Chciałeś wiersza dla siebie tylko pisanego,

             Daję ci go dzisiaj bez trudu wielkiego.

             Wiedz, że zbyt ważkie są dla mnie decyzje,

             Których ty nie podejmiesz, bo nie chcesz, kolego.

Za dużo cierpienia innych dookoła,

By jeszcze dorzucać nowe z naszej strony.

Nie patrz więc za siebie, przecież nikt nie woła,

Za późno na marzenia wcześniej porzucone...


Jolanta Maria Dzienis

*** W chwili ulotnej ***

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 5
SłabyŚwietny 

Chciałam Ci wierszyk napisać,

Taki mały, ulotny i cichy,

Ale wybacz, mój miły  – nie mogłam

                     Bo już kwiaty rozwarły kielichy,

                     Bo wieje wietrzyk od morza,

                     Bo pachnie trawa skoszona.

                     Więc zrozum miły, nie mogłam

Choć czekasz, krzyżując ramiona,

Choć patrzysz uważnie spod oka,

Choć myślisz, że tego nie widzę,

Nie mogłam, mój miły, nie mogłam

                     I wcale się tego nie wstydzę.

                     Spojrzyj mój miły za okno,

                     Zobacz jak pięknie na świecie,

                    Więc, po co Ci wierszyk ulotny,

W którym rym śmieszny się  plecie.

Zamiast słów, miły, weź  tęczę

I kwiaty, i drzewa, i słońce.

Tak będzie najlepiej, to ręczę,

                     To tyle na dzisiaj, już  kończę.

                     Pozdrawiam jak zwykle gorąco,

                     Całusy Ci ślę, czy wypada?

                     Nie wiem, czym dziś Ismogeną*,

Czy Jolą, co lubi pogadać...

________________

*Kiedyś w chwili zwątpienia i uczucia całkowitego opuszczenia, sięgnęłam do legend celtyckich i staro skandynawskich. W jednej z nich przeczytałam  
o dziewczynie, która absolutnie nie pasowała do rzeczywistości, w jakiej przyszło jej żyć. Nie płakała jednak i nie lamentowała, tylko wszystko co robiła dobrego - poświęcała bogom. Ci, wzruszeni jej bezinteresownością - dali jej szansę na nowe życie. Urodziła się po raz drugi "nie tu i nie teraz"  
i odnalazła swoje szczęście. Miała na imię Ismogena.

Jolanta Maria Dzienis

 

Guru

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 8
SłabyŚwietny 

zwierzenia wysłuchane o świcie

                           *

Gdy zawalił się  z trzaskiem mój świat

Odnalazł mnie złotousty guru

W jego błyszczących oczach odnalazłam nadzieję

Jednym słowem obiecał  miłość, wolność i szczęście

Bezbronna i ufna pod jego zielonym spojrzeniem

Jak ćma w płomień popłynęłam w rozwarte ramiona

Gestem pulchnych dłoni wyzwolił  mnie od moralności

Wyssał jak soczysty owoc, zgryzł skrupuły

I odrzucił w objęcia swoich wyznawców, mężczyzn i kobiet

Dziś moją miłością  jest łoże przygodnego przechodnia

Wrzucającego datek do bezdennej kieszeni Mojego Pana

Moją wolnością  jest jego wola i słowo

Bo gdy on przemawia, ludzie są posłuszni

Moje szczęście to szklany kształt we wgłębieniu dłoni

Po nim sięgam gwiazd i śpiewa mi tęcza pełną gamą dźwięków

Bez niego widzę prawdę, której nie chcę dostrzec

W uśmiechu mego pana błyskają  krokodyle zęby

Jego oczy są niezbadaną  głębią, czarną dziurą bez dna

Gdzie wyzwoleniem może być  tylko śmierć

                                     Jolanta Maria Dzienis

Strona 1 z 4

Jesteś tutaj: Wiersze Jolanta Maria Dzienis