Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Reklama

Partnerzy:
Reklama

Kasztanka

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Józef Piłsudski z Kasztanką
Józef Piłsudski z Kasztanką
W niedzielę 13 czerwca odsłonięto w Sulejówku pomnik Józefa Piłsudskiego. Jest to pomnik grupowy, bo przedstawia Pana Marszałka z córeczkami, przy czym Piłsudski siedzi na fotelu, obok niego, na ławeczce, siedzi młodsza córka Jagódka, a oparta o ławeczkę siostry stoi starsza córka Marszałka Wanda. Piłsudski, ciężko oparty oburącz na szabli, występuje w pozie raz po raz pokazywanej na pomnikach i portretach, mocno już ogranej, jako tak zwany „Piłsudski Frasobliwy”.

Rzeźba nazywa się – „Lekcja Historii”. Prawdę mówiąc, nie bardzo wiadomo czy nazwa bierze się stąd, że Marszałek uczy historii swoje córki, czy też może lekcja dotyczy nas, obserwatorów? Chyba jednak nas, bo Piłsudski nie zwraca uwagi na córki, siedzi do nich bokiem, zapatrzony w przestrzeń, w jakieś swoje, niewiadome nam widzenia. Ta scena nie pasuje do lekcji, podczas której ojciec przekazywałby dzieciom jakieś nauki. Nieprzekonywująco wygląda również, gdyby miała przedstawiać wybrany epizod z życia rodzinnego Marszałka. Żadna z wymienionych tu postaci nie szuka kontaktu z innymi osobami grupy. Wszyscy są zajęci tylko sobą, każdy istnieje tylko dla siebie, w oderwaniu od innych.


Artysta wyposażył każdego w dość natrętnie wyrażony atrybut. Marszałek ma więc szablę, Jagódka samolocik – wiadomo, że podczas wojny pani Jadwiga Piłsudska była pilotem wojskowym RAF w Wielkiej Brytanii, a Wanda Piłsudska trzyma lalkę. Czyżby to był atrybut lekarza, jakim została w przyszłości?

Jako coś naprawdę łączącego wszystkie postacie wyobrażone na pomniku, mogłaby wystąpić Kasztanka, ulubiona klacz Marszałka, którą on bardzo często sprowadzał do Sulejówka, a którą dziewczynki bardzo lubiły i z którą, właśnie w Sulejówku się bawiły. Piłsudski nie sprowadzał Kasztanki do Sulejówka by jej dosiadać. Kasztanka odwiedzała Sulejówek, aby bawić się razem z Marszałkiem i dziewczynkami. Takie sceny były dość częste w dworku Piłsudskich. Józef Piłsudski nie był wcale zapalonym jeźdźcem, czy koniarzem. Reprezentował nowoczesny styl dowodzenia, wykluczający osobiste prowadzenie kawalerii do szarży na wroga. To był strateg, niezwykle uzdolniony sztabowiec, a nie rębajło.

Piłsudski na Kasztance. Sulejówek
Piłsudski na Kasztance. Sulejówek

Jedzie, jedzie na Kasztance,

na Kasztance

Siwy strzelca strój,

siwy strzelca strój,

Hej, hej, Komendancie,

Miły wodzu mój!

Hej, hej, Komendancie,

Miły Wodzu mój!

słowa: Wacław Biernacki „Kostek

melodia ludowa – mazur

Skąd wywodzi się Kasztanka?

W samych początkach istnienia Wojska Polskiego w roku 1914, konkretnie w sierpniu 1914 roku, pewien podkrakowski ziemianin, pan Ludwik Popiel podarował Kasztankę strzelcom, wyruszającym na wojnę. Kasztanka urodziła się w roku 1909, lub może w 1910. Co do konkretnej daty urodzin istnieją do dziś pewne kontrowersje. Wiadomo natomiast, że urodziła się w majątku Czaple Małe, zaś wychowywała się we wsi Czaple Wielkie. Oba te majątki należały do pana Ludwika Popiela i położone były około 25 kilometrów od Krakowa. Po przybyciu do I Brygady Legionów, Kasztanka została przydzielona Józefowi Piłsudskiemu.

Obraz Wojciecha Kossaka „Piłsudski na Kasztance”
Obraz Wojciecha Kossaka „Piłsudski na Kasztance”
Jak już pisałem, Józef Piłsudski nie był urodzonym kawalerzystą, ale koń potrzebny mu był jako środek transportu. Legioniści nie mogli sobie pozwolić na posiadanie niezwykle wtedy drogich samochodów. Kasztanka towarzyszyła więc Piłsudskiemu na całym szlaku bojowym Legionów.

Komendant miał jeszcze drugiego konia, jaki mu podarowali ułani Beliny-Prażmowskiego. Była to również klacz o imieniu Minka. Mocno zbudowana, o maści skarogniadej. Minką została nazwana z powodu najdziwniejszych min, jakie potrafiła stroić wykrzywiając nozdrza i wargi. Miał więc Piłsudski do dyspozycji dwa konie, ale dosiadał ich stosunkowo rzadko. Minka była mu raczej obojętna, natomiast rozkochał się w Kasztance.

Kasztanka była niewysokim, liczącym w kłębie 150 centymetrów, bardzo zgrabnym koniem delikatnej budowy, podobnym do koni rasy arabskiej. Jasnokasztanowata z łysiną i wszystkimi czterema białymi nadpęciami. Była koniem trudnym, bo nerwowym i strachliwym i być może dlatego w warunkach frontowych, a szczególnie podczas ostrzału artyleryjskiego, przerażona, kleiła się dosłownie do swego jeźdźca, w jego obecności szukając ratunku przed zagrożeniem. Z czasem, doprowadziło to do zachowania Kasztanki bardziej przypominającego zachowanie wiernego psa, niźli konia. Rozczulało to Piłsudskiego i powodowało, że polubił Kasztankę bez mała, jak członka własnej rodziny. Nie miało wtedy znaczenia, że Kasztanka nie była specjalnie uzdolniona ruchowo. Była wierna i nadawała się do przemarszów, a to Piłsudskiemu wystarczało. Że prowadzenie Kasztanki było trudne, a często nawet bardzo wyczerpujące, najlepiej opowie nam sam Józef Piłsudski:

Prowadzenie Kasztanki było trudne

„Tym razem wchodziłem do miasta [Nowego Sącza] bez poprzedniego ostrzeliwania. Wchodziłem spokojnie, jak za czasów pokoju. Przyjemne to było wejście do miasta – miałem tylko dużo kłopotu ze swoją Kasztanką. Wysłałem do Nowego Sącza naprzód swoich ułanów, sam zaś maszerowałem z piechotą. Belina doniósł mi, że w mieście przygotowują specjalną owację na cześć moją i mego oddziału. Podjeżdżałem do miasta już wieczorem. Kasztanka już na most na Dunajcu, podziurawiony przez wybuchy, kręciła głową, uważając, że jest zanadto niebezpieczny dla jej szanownego istnienia. Za mostem – wjazd do ciemnej ulicy z nieprzyjemnie brzmiącym pod podkowami brukiem powiększył jej przykrości. Z trwogą nastawiła już uszy. Lecz wreszcie rynek. Jasno oświetlony, czarny od tłumu. Gdym się na nim na Kasztance ukazał, rozległ się krzyk całego tłumu i padły pociski z kwiatów. Tego już było stanowczo za wiele dla mojej wiejskiej klaczy, zwinęła się pode mną i chciała uciekać od owacji. Niemało mnie kosztowało, by ją po prostu wepchnąć na rynek. Szła przez szpaler ludzki ostrożnie, nieledwie zatrzymując się co parę chwil. Czułem pod sobą, jak nieszczęśliwe stworzenie szukało ucieczki. Musiałem Kasztankę ciągle pchać naprzód, tak, iż po wyjeździe z rynku poznałem i ja, że owacja coś kosztuje. Czułem doskonale, że mam nogi, tak miałem je zmęczone”.

Podczas wojny z bolszewikami Kasztanka nie towarzyszyła Piłsudskiemu na froncie. W roku 1922 Kasztankę oddano pod opiekę 7. Pułku Ułanów Lubelskich z Mińska Mazowieckiego. Stamtąd właśnie przywożono ją do Warszawy, gdy była potrzebna jako wierzchowiec Marszałka podczas świąt państwowych, rewii czy defilad. To były te momenty, podczas których Kasztanka występowała oficjalnie. Nieoficjalnie natomiast, wojsko przywoziło Kasztankę do Sulejówka, by mógł się nią nacieszyć Pan Marszałek, a także obie dziewczynki, które Kasztankę uwielbiały. Obowiązkowo, Kasztanka zawsze musiała być w Sulejówku w czasie imienin Józefa Piłsudskiego.

Kasztanka urodziła dwoje dzieci, nazwanych imionami dwóch litewskich rzek

W Mińsku Mazowieckim Kasztanka urodziła dwoje dzieci, nazwanych imionami dwóch litewskich rzek, które to imiona nadał obu koniom Pan Marszałek. Pierwszym, był siwy ogier Niemen. Drugim dzieckiem Kasztanki była klacz Mera. Mera, to nazwa rzeki, przepływającej przez Zułów, miejsce urodzenia Marszałka. Mera przyszła na świat 10 kwietnia 1925 i była bardzo podobna do matki. Od roku 1930 przebywała pod opieką 1. Pułku Szwoleżerów po tym, jak Pan Marszałek całkowicie już utracił zaufanie do 7. Pułku Ułanów. Niedługo napiszę, co było powodem utraty tego zaufania.

Już w odrodzonej Polsce. Pan Marszałek na Kasztance podczas rewii wojskowej w Warszawie.
Już w odrodzonej Polsce. Pan Marszałek na Kasztance podczas rewii wojskowej w Warszawie.
W 1. Pułku Szwoleżerów Mera miała oficjalny przydział jako – „oficerski koń służbowy Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego”. W czasie pogrzebu Marszałka, to Mera, nie Kasztanka, pokryta kirem, była prowadzona za trumną Piłsudskiego przez dwóch oficerów.

Rozlegające się głosy publiczności obserwującej przejście konduktu pogrzebowego:

– Kasztanka! – Kasztanka! – mogły się brać z niewiedzy. W czasie pogrzebu Piłsudskiego, Kasztanka nie żyła już od ośmiu lat!

Ostatni raz Marszałek dosiadł Kasztanki w roku 1927, podczas uroczystości święta 11 listopada, w czasie defilady w Warszawie na Placu Saskim. Tuż po uroczystej rewii wojskowej Wojciech Kossak malował Kasztankę do obrazu „Józef Piłsudski na Kasztance”. Kasztanka przebywała w Warszawie jeszcze kilka dni, poczym odesłano ją pociągiem do Mińska Mazowieckiego. Gdy w Mińsku otwarto wagon z Kasztanką, okazało się, że Kasztanka leży, nie może wstać, widać było po jej zachowaniu, że jest umierająca. Oficer 7. Pułku Ułanów, przydzielony do opieki nad koniem Marszałka, zlekceważył obowiązek do tego stopnia, że nie zadbał dla Kasztanki o asystę choćby tylko jednego stajennego. Kasztankę wprowadzono w Warszawie do wagonu, zamknięto wagon i samotnie, jak worek kartofli, powieziono do Mińska.

Ostanie chwile życia Kasztanki

Koń tak wrażliwy, jak Kasztanka, osamotniony w ciemnym, rozdygotanym na kolejowych rozjazdach wagonie, szalał zapewne z przerażenia, wreszcie poślizgnął się na deskach podłogi, może nawet nie jeden raz, aż przy którymś upadku złamał sobie kręgosłup, a połamane żebra przebiły naczynia krwionośne powodując rozległy krwotok wewnętrzny.

Zachował się odpis rozkazu dziennego nr 251 z 25 listopada 1927 r. 7. Pułku Ułanów: „Dnia 3 listopada klacz Kasztanka, własność Marszałka Piłsudskiego, została wysłana do Warszawy na defiladę z okazji obchodu 9-lecia Niepodległości Polski w dniu 11 listopada. Wysłanie nastąpiło na zarządzenie gabinetu wojskowego Ministra Spraw Wojskowych. W dniu 21. 11. 1927 r. została odesłana do Mińska Mazowieckiego transportem kolejowym, gdzie w drodze zachorowała. Na miejscowym dworcu pomimo udzielonych zabiegów lekarskich, przez lekarza weterynarii 7. Pułku Ułanów, porucznika W. Koppe, nie zdołała się już podnieść. Została przywieziona do koszar. Wobec pogarszania się stanu zdrowia została zawezwana pomoc lekarska z Warszawy i w nocy z dnia 21 na 22. 11. przybył ppłk lek. wet. Konrad Millak i ppłk lek. wet. Władysław Kulczycki. Lekarze ci nadal czynili energiczne zabiegi lekarskie – nie zdołali polepszyć stanu zdrowia i o godz. 10 tegoż dnia wydali następujące orzeczenie: Poważny uraz wewnętrzny, silne zaburzenia naczyń krwionośnych i serca”.

Rozkaz podpisał dowódca 7. Pułku Ułanów podpułkownik Zygmunt Piasecki. Choć był to wyjątkowo dzielny żołnierz (oprócz innych odznaczeń posiadał też: złoty, srebrny i kawalerski Krzyż Virtuti Militari oraz trzykrotnie Krzyż Walecznych!), Piłsudski nigdy się już do niego nie odezwał, obwiniając go o straszliwą śmierć umiłowanej Kasztanki. Nie dziwię się Piłsudskiemu. Szczególnie za to judaszowskie – „ w drodze zachorowała”.

Kasztanka zmarła 23 listopada 1927 roku o godzinie 5 rano. Zdjęto z niej skórę i po tym zabiegu wypchana Kasztanka stanęła w Belwederze. Pozostałe szczątki konia pochowano na terenie koszar 7. Pułku Ułanów w Mińsku Mazowieckim. Na grobie Kasztanki umieszczono kamień z napisem: „Tu leży Kasztanka, ulubiona klacz bojowa Marszałka Piłsudskiego”.

W czasie okupacji niemieckiej wypchana Kasztanka przeniesiona została przez Niemców do Muzeum Wojska, gdzie początkowo stała w hollu, a następnie w magazynie muzeum. Po wojnie odnaleziono Kasztankę nadal stojącą w tym magazynie. Była okropnie pocięta przez mole. Nowy, stalinowski marszałek Michał-Rola Żymierski, rozkazał spalić Kasztankę.

Mówiło się, że Żymierski kazał spalić Kasztankę, bo przypominała mu jego najgorszy błąd życiowy, fatalną sprawę sądową, a wreszcie wyrok pięciu lat więzienia, jakie otrzymał 6 września 1927 roku za nadużycia finansowe, popełnione podczas zakupu dla wojska masek przeciwgazowych. Wyrok obejmował dodatkowo degradację i wydalenie z wojska.

Tak skończyła się kariera jednego z najmłodszych, ale i najzdolniejszych generałów Wojska Polskiego tamtych czasów. Przebywając w więzieniu, Żymierski zbliżył się do siedzących razem z nim komunistów, co w efekcie, po latach, dało nam tego pierwszego, komunistycznego marszałka.

Grób Kasztanki, jak i kamień nagrobny jej poświęcony, przetrwał do dziś na terenie koszar w Mińsku Mazowieckim, chociaż w czasach komuny znajdowały się tam koszary Centralnego Ośrodka Szkolenia Wojskowej Służby Wewnętrznej imienia Feliksa Dzierżyńskiego.

Pomniki Piłsudskiego na Kasztance

Kasztanka, będąc koniem człowieka, który fascynował całe społeczeństwo polskie, sama, przy okazji legendy Piłsudskiego, przeszła do legendy. Śpiewano o niej piosenki i często sięgano po motyw Kasztanki w poezji wojskowej i patriotycznej. Kasztanka nie miała tylko szczęścia do pomników.

Obecnie, jak mi wiadomo, w Polsce stoją trzy pomniki Piłsudskiego na Kasztance.

Katowice.Piłsudski na kasztance
Katowice.Piłsudski na kasztance
Najstarszy z nich stoi w Katowicach. Pomnik ma niezwykłą historię, bo przede wszystkim powstał w wyniku międzynarodowego konkursu, ogłoszonego przez komitet reprezentujący społeczeństwo Górnego Śląska jeszcze w roku 1936, poza tym powstał nie w Polsce, a w Chorwacji, bo w roku 1937 konkurs wygrał artysta z Chorwacji Anton Augustinčić. Pomnik był gotowy tuż przed wybuchem II wojny światowej i we wrześniu 1939 roku miały przyjść do Polski pierwsze gotowe elementy pomnika, odlane w Zagrzebiu. Z powodu wybuchu wojny, pomnik nie mógł być do Polski odesłany.

Po wojnie również nie mógł być odesłany, bo na taki pomnik nigdy w życiu nie zgodziłby się nasz komunistyczny rząd i nasz Wielki Brat ze Wschodu. Po upadku komuny, pomnik przyjechał nareszcie do Polski, do Katowic, gdzie go ustawiono na centralnym Placu Bolesława Chrobrego, przed gmachem Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. I wtedy pękła bomba, wybuchła afera! Pomnikowy Marszałek dosiadał bowiem OGIERA!!! Cholerny Chorwat posadził Piłsudskiego na ogierze, choć jeszcze przed wojną mówiono mu wyraźnie, że ma to być klacz. Kasztanka!

Komitet budowy pomnika rozkładał bezradnie ręce twierdząc, że teraz, to już nic w tej sprawie nie można zrobić. Tak zwane społeczeństwo pokazało jednak urzędnikom, że w tej sprawie da się zrobić jeszcze niejedno. Nocą, „nieznani sprawcy” obtłukli młotami dumę ogiera i tak owałaszony, stoi teraz bidula, bo jednak nocny zabieg nie uczynił z niego ukochanej przez Polaków Kasztanki.

Piłsudski na Kasztance z Gorzowa Wielkopolskiego. Pod tylną prawą nogą konia widać podłożone płytki
Piłsudski na Kasztance z Gorzowa Wielkopolskiego. Pod tylną prawą nogą konia widać podłożone płytki
11 listopada roku 2008 na Placu Nieznanego Żołnierza w Gorzowie Wielkopolskim odsłonięto pomnik Józefa Piłsudskiego na Kasztance. Z pomnikiem tym również związana jest afera, mająca wszakże inny charakter niż ta z Katowic. Komitet budowy pomnika w Gorzowie chciał, jak się to mówi, „zwyczajnego” Piłsudskiego na Kasztance. Pomnik statyczny, spokojny, przedstawiający Piłsudskiego podobnie, jak zrobił to na swoim obrazie Wojciech Kossak. Miałby to więc być Piłsudski, powiedzmy, przyjmujący defiladę.

Artysta miał inną wizję pomnika od której nie chciał odejść i którą wręcz wymusił na członkach komitetu. Artysta chciał przedstawić Piłsudskiego dynamicznie, w ruchu. Piłsudski trzyma w dłoni szablę, co by sugerowało, że właśnie pędzi galopem prowadząc szarżę. (Takiej szarży nigdy nie było.) Tylko, że artyście nie za bardzo wyszedł ten koński galop i koń robi wrażenie idącego kłusem, nie galopem, a to jest duża różnica, bo kłusem nie szarżuje żadna kawaleria. Kłusem, to się co najwyżej dochodzi do pozycji wyjściowych do szarży.

Pomijając już takie subtelności, pomnik zaplanowano jako dynamiczny, więc koń ustawiony jest tylko na dwóch, nogach przekątnie na skos, podczas, gdy pozostałe dwie nogi, uniesione są w powietrzu. To jest pozycja prawdziwa, występująca najczęściej właśnie u konia kłusującego. Tyle, że w rzeczywistości taka pozycja trwa u konia tylko ułamek sekundy, poczym dwie następne nogi spadają na ziemię, a dwie poprzednie idą do góry. Koń nie stoi na dwóch nogach nieruchomo przez dziesiątki lat, tak, jak to się dzieje z pomnikiem. Koń nie waży, tak jak pomnik, półtorej tony. To, co wolno koniowi, nie wolno pomnikowi. Ktoś wpadł na pomysł, że pomnik, ustawiony na dwóch końskich nogach, po przekątnej, może runąć. Dla zachowania bezpieczeństwa podsadzono pod wzniesioną tylną nogę konia jakieś płytki, co ma zapewnić pomnikowi równowagę, ale wygląda... Jezu!

Piłsudski na Kasztance z Lublina
Piłsudski na Kasztance z Lublina
Najlepszy pomnik
Lublin. Pomnik Wdzięczności Armii Radzieckiej
Lublin. Pomnik Wdzięczności Armii Radzieckiej
Piłsudskiego na Kasztance ma Lublin. Pomnik stoi w Lublinie na Placu Litewskim. Poprzednio w tym miejscu stał Pomnik Wdzięczności Armii Radzieckiej, gdzie widziało się rosyjskiego żołnierza, trzymającego sztandar. Pomnik, po cichu, nazywano wtedy „Dawaj czasy!”, bo rosyjski żołnierz jakoby uporczywie wpatrywał się w zegar, umieszczony na stojącym naprzeciw pomnika budynku Poczty Głównej. Nieco może egzotyczna obecnie dla młodych Polaków nazwa, brała swój początek z wojennego zwyczaju rosyjskich żołnierzy, słynących z tego, że namiętnie kolekcjonowali zegarki, nie za bardzo słuchając protestów właścicieli.

Pomnik Piłsudskiego na Kasztance odsłonięto 10 listopada 2001 roku, ale zanim do tego doszło, trzeba było stoczyć prawdziwą wojnę z silną grupą mieszkańców Lublina, nie życzących sobie w tym miejscu Pana Marszałka. Raz po raz przeciwnicy Marszałka, a może miłośnicy czasu minionego, ponawiają próby pozbycia się drażniącego ich pomnika, ale za każdym razem takie próby są likwidowane. Ta lokalna przepychanka o pomnik jest przykładem pewnego ogólnego zjawiska, jakie od stuleci gnębi naród polski, który wciąż od nowa nie może sobie do końca odpowiedzieć na pytanie, czy chce suwerenności i samodzielności, czy może woli roztopić się w społeczności sąsiadów, na ich głowy zwalając trudne obowiązki administrowania państwem.

Kasztanka była niewysokim, bardzo zgrabnym koniem, podobnym do koni rasy arabskiej. Jasnokasztanowata z łysiną i wszystkimi czterema białymi nadpęciami. Była koniem trudnym, bo nerwowym i strachliwym i być może dlatego w warunkach frontowych, a szczególnie podczas ostrzału artyleryjskiego, przerażona, kleiła się dosłownie do swego jeźdźca, w jego obecności szukając ratunku przed zagrożeniem. Z czasem, doprowadziło to do zachowania Kasztanki bardziej przypominającego zachowanie wiernego psa, niźli konia. Rozczulało to Piłsudskiego i powodowało, że polubił Kasztankę bez mała, jak członka własnej rodziny.

Podczas wojny z bolszewikami Kasztanka nie towarzyszyła Piłsudskiemu na froncie. W roku 1922 Kasztankę oddano pod opiekę 7. Pułku Ułanów Lubelskich z Mińska Mazowieckiego. Stamtąd właśnie przywożono ją do Warszawy, gdy była potrzebna jako wierzchowiec Marszałka podczas świąt państwowych, rewii czy defilad. To były te momenty, podczas których Kasztanka występowała oficjalnie. Nieoficjalnie natomiast, wojsko przywoziło Kasztankę do Sulejówka, by mógł się nią nacieszyć Pan Marszałek, a także obie dziewczynki, które Kasztankę uwielbiały. Obowiązkowo, Kasztanka zawsze musiała być w Sulejówku w czasie imienin Józefa Piłsudskiego.

Po upadku komuny, pomnik przyjechał z Chorwacji do Polski, do Katowic, gdzie go ustawiono na centralnym Placu Bolesława Chrobrego, przed gmachem Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Pomnikowy Marszałek dosiadał OGIERA!!! Cholerny Chorwat posadził Piłsudskiego na ogierze, choć jeszcze przed wojną mówiono mu wyraźnie, że ma to być klacz. Kasztanka!

                                                                                                                       Szymon Kazimierski

 http://www.dziennik.krakow.pl/pl/warto-wiedziec/kurier-galicyjski/1041156-kasztanka.html,0:pag:4,0:pag:1#nav0

Czytaj najlepsze pismo regionalne: http://www.dziennik.krakow.pl/pl/warto-wiedziec/kurier-galicyjski/1041156-kasztanka.html,0:pag:4,0:pag:1#nav0
Czytaj najlepsze pismo regionalne: http://www.dziennik.krakow.pl/pl/warto-wiedziec/kurier-galicyjski/1041156-kasztanka.html,0:pag:4,0:pag:1#nav0

Dodaj komentarz

Regulamin komentowania w serwisie kronikarz.org.pl

  1. Redakcja serwisu kronikarz.org.pl zastrzega sobie prawo do usuwania lub moderowania komentarzy zawierających treści obraźliwe albo odbiegających od tematu komentowanej wiadomości. Decyzję o usunięciu całości lub fragmentu wpisu podejmuje Moderator i jest to decyzja nieodwołalna (więcej informacji pod Regulaminem w Forumowym ABC)

  2. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji przekazów reklamowych i linków do stron zewnętrznych.

  3. Prosimy o unikanie błędów ortograficznych oraz komentarzy pisanych w całości WIELKIMI LITERAMI.

  4. Zapytania, opinie i uwagi skierowane bezpośrednio do redakcji serwisu prosimy przesyłać na nasz adres e-mail.

  5. Redakcja zastrzega sobie prawo do blokowania użytkowników, którzy nagminnie łamią regulamin komentowania na serwisie kronikarz.org.pl.

  6. Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników dyskusji treści sprzecznych z prawem.

  7. Proszę pod jednym tematem podpisywać się jednym pseudonimem. Autorzy komentujący jeden artykuł za pomocą różnych nicków będą blokowani, a komentarze usuwane.

  8. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
    Redakcja nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść zamieszczonych na stronie komentarzy.


Kod antysapmowy
Odśwież

Jesteś tutaj: Opinie Ciekawostki Kasztanka