27 sierpnia, w katowicki Spodku odbyła się kolejna edycja festiwalu Metal Hammer. W tym roku największą gwiazdą była formacja Korn, która dala niezapomniany koncert w kosmicznej hali. Oprócz amerykańskich muzyków, na scenie pojawiły się takie zespoły jak: Opeth, Riverside, Katatonia czy Pain of Salvation. Festiwal zgromadził blisko 10 tys. osób miłośników ciężkiej muzyki.
Aktualności
O Dzwonie Pokoju i żurawiach z Hiroszimy.
Warszawie Dzwon Pokoju.
Dzwon podarowany został Warszawie przez mieszkańców miast Hiroszima i Nagasaki. Dla Japończyków los Warszawy zmiażdżonej, obróconej w pył jest w swym dramacie podobny do ich miast, na które Amerykanie rzucili bomby atomowe. Choć kto inny zrzucał bomby i tu i tam ginęli ludzie, tysiące, wiele tysięcy. Te miasta nigdy nie miały wrócić do życia, a jednak ożyły.
Dzwon, podarowany Warszawie w pięknym geście, odlano z monet zebranych w tym celu w różnych krajach świata. Był wierną kopią dzwonu w Hiroszimie. Takich kopii było 50. Przekazując te dzwony Japończycy chcieli oddać hołd innym krajom i miastom zrujnowanym podczas działań wojennych na różnych kontynentach. Dzwon ofiarowany został Polakom 2 września 1989 roku i umieszczony na Mokotowie.
Niestety historia dzwonu w Warszawie zakończyła się wkrótce.
Dzwon skradziono w 2002. Grupa mężczyzn podjechała ciężarówką, załadowała dzwon i nie niepokojona przez nikogo odjechała. Jeżeli będziecie Państwo w Warszawie zajrzyjcie na Mokotów. Przy ulicy Bukowińskiej 55 na rogu ul. omaniewskiej był niegdyś ten dzwon-symbol. Kradzież to przykład nie tylko bezczelnego złodziejstwa, ale tez bezprecedensowy akt wandalizmu. I o dziwo, świat jakoś na ten temat niewiele usłyszał. Niedawno w Gdańsku gościła delegacja japońska związana z organizacją pokojową. W sześćdziesiątą piątą rocznicę zniszczenia Hiroszimy przywieziono do Gdańska 1000 origami, papierowych żurawi. Delegację przyjęto w pięknym Dworze Artusa, odbudowanym ze zgliszczy. Gdańsk także, jak Hiroszima odrodził się ze zniszczeń Miejmy nadzieję, że słynne papierowe żurawie pozostaną tam, w Gdańsku. Nadzieja na to tym większa, że nie przedstawiają one wartości…materialnej.
Śmierć Polaków na drodze
Dwóch mężczyzn nie żyje, a rodzice z malutkim dzieckiem przebywają w szpitalu. To efekt tragicznego wypadku samochodowego, który miał miejsce ponad tydzień temu. Do wypadku doszło w czwartek wieczorem, tuż po godzinie 20, na drodze oddalonej o trzy kilometry od miejscowości Longwood.
Od przybytku głowa nie boli (???)
Znacie tę przypowieść o rabinie, który został poproszony o poradę dla rodziny Mordechaja? Przyszedł on do Rabina i mówi – pomóż, poradź, nie możemy już tak dłużej żyć. Mieszkamy w domu z jedną izbą, gdzie śpię ja i moja żona Rachela, moja matka i ojciec oraz siódemka naszych dzieci. Przecież tak się nie da, nie mamy gdzie się ruszyć, nie możemy się wyspać, nie wiem, co robić? Rabi na to – kup kozę. Mordechaj poszedł do domu, lekko zdziwiony tą radą, ale z Rabinem się nie dyskutuje. Kupił kozę, zamieszkała z nimi w domu, bo innych zabudowań nie mieli. Było im jeszcze ciaśniej, aż po jakimś czasie sytuacja stała się nie do zniesienia. Wrócił, więc Mordechaj do Rabina i prosi – poradź coś, nic nie pomogło, jest jeszcze gorzej. Sprzedaj kozę – rzekł krótko Rabin. Po kilku tygodniach spotkają się na ulicy i Rabin pyta Mordechaja – jak tam sytuacja? Na to wzruszony pytany sięga po rękę Rabina, potrząsa ją z wigorem i mówi – cudownie, mieszkamy w domu, ja, moja żona Rachela, jej rodzice i nasze dzieci i miejsca jest w bród, bo sprzedałem kozę jak radziłeś. Od jakiegoś czasu chodzę i marudzę - a to pieniędzy niewystarczająco, a to potrzeba mi nowego ciucha, a to nie wiem, co ugotować, samochód mnie wkurza, córka za daleko, pies skubany znowu ukradł mi kapcie i wyniósł do ogrodu, pracy wciąż takiej jak wymarzyłam, nie mam – generalnie gderanie 24 na dobę. Sami wiecie jak to jest, czasem człowieka dusza uwiera i trzeba, po prostu mus sobie ponarzekać.
Więcej artykułów…
Strona 7 z 20










