Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Reklama

Partnerzy:
Reklama

Marek Jastrząb

Serpentyna dziejów

Email Drukuj PDF


Giambattista  Vico urodził się w 1688 roku w Neapolu. Jego filozoficzne koncepcje powstawały w niesprzyjającej atmosferze mody na zapatrywania Kartezjusza. Kartezjusz dowodził potęgi rozumu, a rozum był dla Vico zgorzkniałym dzieckiem poezji. W pojęciu Kartezjusza rozum był oderwany od ludzkiej historii, a Vico upatrywał w nim napędową siłę społecznych zdarzeń. Wydarzenia miały dla niego sens i wymiar ludzki, zaś dla Kartezjusza działalność człowieka była kierowana przez Opatrzność. Vico twierdził, że świadomości nie można analizować, a Kartezjusz wyrażał przeciwne zdanie.

W wyniku studiów nad historią, Vico doszedł do wniosku, że jej rozwojowe procesy następują w stałym rytmie i dzielą się na trzy odrębne stopnie, z których każdy jest konsekwencją poprzedniego [była to dla niego Historia Wieczna], a wszystkie one stanowią o wzajemnie uzupełniającym się kształcie rzeczywistości. Te trzy stadia, te trzy formy cywilizacyjnego i kulturowego istnienia człowieka, to pierwotny, pogański, barbarzyński czas dojrzewania Narodów, zalążkowy czas Bogów i Bohaterów nazwany przez niego porą królowania poezji, tworzenia rzeczywistości abstrakcyjnej, robienia dalekosiężnych planów i fantazjowania na ich temat oraz - Ludzi, okres zracjonalizowanej powagi, statecznego uzdatniania dotychczasowego życia, dominacji rozumu i filozofii. Wieki Bogów, Herosów i Ludzi miały dla Vico swoją samowystarczalną teraźniejszość i indywidualne symbole; języki i sensy.

Człowiek stale poszukujący, lecz nie za często odnajdujący, podwójny, lecz jednolity, wieloraki, lecz prosty, ezoteryczny, lecz materialny, jest dziełem Przyrody. Spirala wzrostu człowieczej świadomości była  dla Vico zależna i wyznaczalna poziomem posiadanej przez niego wiedzy. To przez jej mankamenty człowiek nie potrafi przebrnąć, to ona wyznacza ludziom egzystencjalne ograniczenia i wyrządza im poznawczą krzywdę.

Pomaganina

Email Drukuj PDF

Jak kraj długi i niesmaczny, rozlega się wołanie o poratowanie PAŃSTWA. Radio, TV, gazety, ogłaszają, że jak najbardziej są skłonne pomagać, patronować, sponsorować, chętnie się włączą, pochylą i dadzą temu wyraz, bo  trzeba być człowiekiem i otworzyć serce. Po ulicach i norach z emerytami, przetacza się zbiorowy jęk błagających o pomoc. Skrzykują się legiony, hufce, czeredy kwestarzy, ochotników - jałmużników, małoletnich i staroletnich dziadów kalwaryjskich. Latają ze słoikami, puszkami, kasetkami, by wyręczyć nasze rozrzutne, niegospodarne ministerstwa, bo, jak stale słyszymy, instytucje te znajdują się na krawędzi ubóstwa, ledwie wiążą koniec z końcem, ściga je posępne widmo sfiksowanego komornika. Gdyż jak się niejednokrotnie przekonywaliśmy, nie mają one pieniędzy na cokolwiek, a na dodatek, są gnębione jakimiś durnowatymi wymaganiami, na przykład suplikami chorych, chorych miesiącami czekających na operację, na wizytę u lekarza – specjalisty, na lekarstwo pomagające żyć, na rehabilitację…

Ale nie tylko chorzy mają wymagania, żądają rozsądku od swoich wybrańców: jak kraj długi i niesmaczny, rozlega się powszechne wołanie o opamiętanie względem kultury, nauki, edukacji…

O tym, że w kulturze dzieje się wiele dobrego, wiadomo nie od dziś. Powstają nowe i dobre czasopisma, rodzą się interesujące inicjatywy i można by tak wymieniać bez końca. Lecz co z tego, że się rodzą i powstają, skoro co rusz upadają, bo naszemu Ministerstwu wcale na nich nie zależy, a wspieranie twórczości jest fikcją?

Wrażenie z galerii

Email Drukuj PDF

Fragment książki "Staruszkowo"- Opowiadania

Lampka oświetla obraz w obrazie. Pokój, noc, obryzgana zapomnieniem siwa kobieta siedzi na taborecie. W zgrabiałych rękach trzyma czapeczkę, przypuszczalnie jedyny kontakt z przeszłością.  Niemo, bezsilnie, szklanym wzrokiem przenika przez zamknięte drzwi, za którymi nie wiadomo, co. Na palcu ma dwie obrączki. Jest ubrana w czerń. Chociaż czerń jest o zapachu żałobnych świec, to dla niej, być może, nie zwiastuje śmierci, ale jest zapowiedzią bliskiej wizyty przybysza z mirrą, kadzidłem i życiem po życiu.

Referendum

Email Drukuj PDF

Fragment książki "Staruszkowo"- Opowiadania


Ostatnio krążą dziwne i anarchistyczne plotki o tym, jakoby nasza Ziemia nie jest już ani trochę płaska, w co nikt z nas nie może uwierzyć. Niektórzy posuwają się do wyjątkowo wrednych twierdzeń: w bezczelny sposób dowodzą, że nie stoi na żadnych żółwiach. Jednak my wiemy swoje, wiemy, kto rozpowszechnia tego rodzaju pogłoski, skąd one wychodzą i kto za nimi stoi.

Według nas jest to stara woda na nowy młyn, więc żaden uczciwy obywatel nie da się nabrać na te bzdury. Już nieraz bywało, że różni tacy działający pod pozorem, w trosce i pod płaszczykiem, wciskali nam poglądy sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. Dlatego, by nikt nam nie zarzucił, że blokuje się wolność wyrażania uczciwych poglądów, domagamy się rozpatrzenia naszej prośby względem rozpisania REFERENDUM w temacie legalnego kształtu Ziemi.

Niech się NARÓD jednoznacznie wypowie, czy chce żyć na płaskim, czy na kulistym. Jeżeli większość zagłosuje za żółwiami, zwycięży demokratyczne przekonanie o prawdziwym wyglądzie naszej planety.

Strona 1 z 8

Jesteś tutaj: Felietony Marek Jastrząb