Karol Chum
Nie czytajcie poezji! Czujcie ją!
Kiedy przychodzi mi napisać kolejny wiersz, niejednokrotnie zastanawiam się nad tym, kto dzisiaj czyta poezję? Oczywiście, czytający nie zadają sobie takich pytań, oni ją czytają, i tyle! Lecz to nie takie proste jest, sięgnąć po tych parę ledwie słów i cały ten zlepek zdań, a może i zdania jednego zrozumieć. Istnieje wiele szkół interpretowania wierszy poetów, w oparciu o prostą zasadę: „co autor miał na myśli”. Z mojego punktu widzenia, jako czytającego i piszącego wiersze, autor niejednokrotnie mógł nic nie mieć na myśli. Autor po prostu czuł…
Autor czuł, a więc poezja to przede wszystkim mądra sztuka wyrażania siebie. Oddawanie czytelnikowi kawałka własnego indywidualizmu, ukrytego pod całą stertą emocji, stanów i uczuć. I wcale nie o to chodzi, aby poezję rozumieć i doszukiwać się w niej ukrytych wątków oraz zaglądać pomiędzy wiersze. Chodzi o to, by człowieka konkretnego, z krwi i kości móc poznawać…
W poezję należy patrzeć jak w lusterko, móc też w tym wszystkim odnajdować siebie i mówić : To jestem cały ja! Kiedy tak staje się – zaczynasz rozumieć poezję. Stąd każdy wiersz w pewien sposób należy „przeżyć”. Na swój własny sposób, i może nawet bardziej intensywniej niż sam autor, kiedy go pisał…










Poruszając ten temat, długo zastawiałem się nad tym, czy aby nie jestem nadto przewrażliwiony na punkcie pewnych działań społecznych, które w ogólnym spostrzeganiu mogą być negatywne dla każdej jednostki. Nie będzie tu bowiem mowy o przemocy fizycznej, gdyż ta jako taka łatwo bywa w zdefiniowaniu i dość klarownie ujęta w ramy prawa karnego. Wszystko, co wiąże się z naruszaniem naszej sfery psychicznej, samo w sobie bywa przedmiotem wielu sporów i trudno do końca bezstronnie, a i też parząc na to z boku dojść do wniosku, na ile pewne społeczne zachowania uderzają w nas samych i na ile rację ma ten, który został „uderzony”. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, czy osoba dopuszczająca się tej specyficznej formy przemocy, zdaje sobie sprawę z tego, w którym miejscu przekroczyła moralne prawo do krytyki i otarła się niemalże o elementy z pogranicza znęcania się psychicznego, a nie dość tego, swoim zachowaniem pośrednio, a niekiedy wprost doprowadza do sytuacji, kiedy przemoc fizyczna staje się faktem w wyniku mniej lub bardziej zamierzonym, czy to jej strony, czy innych osób zachęconych taką postawą…


