Kronikarz - magazyn obywatelski

  • Full Screen
  • Wide Screen
  • Narrow Screen
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Nowości

Załóż swoje konto! Tylko dla zarejestrowanych użytkowników są widoczne wszystkie artykuły magazynu obywatelskiego "KRONIKARZ". Rejestracja jest BEZPŁATNA. Formularz rejestracji znajduje się pod lewym menu, w sekcji Logowanie, link Załóż swoje konto!.

 

Reklama

Partnerzy:
Reklama

Bogusław Sielecki

Rozmowy z dalitem I - czyli mądrość spod śmietnika

Email Drukuj PDF

Dalit to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to „niedotykalni” wykonujący tzw.”nieczyste zawody”. W Polsce dalitem więc zostać może każdy.

 

Idzie powoli, krok za krokiem, pchając przed sobą stary, zardzewiały, głęboki wózek dziecięcy na resorach. Ołowiana twarz, matowy wzrok. Zbliża się do śmietnika. Podchodzę bliżej i zapach upewnia mnie - tak, to polski dalit. Naciska klamkę - wrota do sezamu nie otwierają się. Sięga do wózka i wyciąga pręt, którym zagarnia szparą pod ścianką skarbca, by ewentualnie uszczknąć dla siebie coś ze znajdujących się tam dóbr. Zagadnąłem:

- Co robisz, człeku? Dlaczego wygarniasz ze śmietnika odpadki? Przecież tam ich właściwe miejsce!

- Teraz nastała taka dziwna mania - wystękał. Dużo śmietników zamykają na klucz i nie można do nich dostać się, a tam skarby

Rozmowy z dalitem - Szczęśliwego Nowego Roku

Email Drukuj PDF

Dalit to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to „niedotykalni” wykonujący tzw.”nieczyste zawody”. W Polsce dalitem więc zostać może każdy.

 

Poświąteczna sobota przed południem. Trzeba wyrwać się z rozleniwienia, ruszyć w miasto, by kupić pieczywo, nabiał. Ktoś pcha stary, głęboki, zardzewiały wózek na resorach. Tak, to „mój” dalit. Chyba jest już dziś po pracy. Wolnym krokiem zmierza swoją drogą donikąd, pchając przed sobą brzemię beznadziei. Doganiam go i dalej toczymy się razem. Widząc wózek wypełniony powyżej brzegów pogniecionymi puszkami po piwie, zagadnąłem:

- Dzień dobry. Widzę, Janku, że opłaciło się wcześniej wstać - plon obfity. - Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje.

- Komu dobry, temu dobry. Pan Bóg może komuś i daje - mnie nie daje, sam sobie muszę nazbierać. To dziś druga tura. Już wczoraj wieczorem tyle nazbierałem. Dziś jeszcze ze dwa razy objadę i jutro cały dzień - stwierdził umęczonym, bezbarwnym głosem pozbawionym emocji.

Rozmowy z dalitem - Sylwestrowe retrospekcje 2008 roku

Email Drukuj PDF

Dalit to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to „niedotykalni” wykonujący tzw.”nieczyste zawody”. W Polsce dalitem więc zostać może każdy.

 

Jutro Sylwester. Ranek przez okno rysuje się zachęcająco - drzewa stoją prosto, widok ostry, obraz nieruchomy. Znaczy to, że wiatr ustał, mgły nie ma i opadów także. Korzystając z chwilowej pogodowej hossy, ruszam na ostatnie w tym roku drobne zakupy. Wyczuwam tuż za sobą kroki. Odwracam się więc gwałtownie, a tu nie kto inny, tylko znajomy Janek - dalit.

- Dzień dobry. Cóż tak się skradasz za plecami? I jeszcze bez pojazdu inaczej brzmisz - straszysz spokojnych ludzi!

Rozmowy z dalitem - Radykalne zmiany

Email Drukuj PDF

 

 Dalit to osoba o najniższym statusie społecznym lub poza kastowa w systemie kastowym Indii. Są to „niedotykalni” wykonujący tzw.”nieczyste zawody”. Hipotetycznie więc w Polsce dalitem zostać może każdy.

 

W Nowy Rok nie udało mi się „upolować” Janka - dalita, mimo, że hipotetycznie był to dla niego ostatni dzień potencjalnie godziwego zarobku. Następne dni sam niczym dalit krążyłem między śmietnikami. Rozpytywałem konkurencję Janka, ale ludzie ci okazali się niezbyt dobrymi rozmówcami, więc niczego się nie dowiedziałem. - Może jest chory? - dumałem. Było poniedziałkowe popołudnie i już traciłem nadzieję, gdy przypadkiem na ulicy w centrum miasta zauważyłem znajomą postać. Tylko osoba wyglądała jakoś inaczej, poruszała się żwawo i bez wózka. Kości trzeszczały na mrozie, gdy doganiając tego mężczyznę, zaryzykowałem pytanie:

- Janek?

- Janek, bo co? - usłyszałem w odpowiedzi znany mi głos, jednakże czystego, uśmiechającego się mężczyzny.

Strona 1 z 13

Jesteś tutaj: Felietony Bogusław Sielecki